Jednym ze smaczków spotkania był występ Kazimierza Trampisza, który w ostatnich bytomsko-opolskich konfrontacjach słynął z niekonwencjonalnych fauli. Tym razem zagrał nieco mniej brutalnie, co z oddechem ulgi przyjęto w obozie gości.
Porażka z liderem zepchnęła podopiecznych Teodora Wieczorka na sam dół ligowej tabeli (12. pozycja – red.).
Poniżej przedstawiamy relację „Trybuny Opolskiej” ze spotkania Polonia Bytom – Odra Opole (nr 84 z 10 IV 1961):
3 kolejka: 09.04.1961 Polonia Bytom – Odra Opole 2:1 (Pogrzeba 12, Liberda 40 – Bania 35)
Skład: Kściuk, Brejza, Szczepański, Wrzos, Prudło, Blaut, Schmidt (Klik), Jarek, Gajda, Piechaczek, Bania
Wiele było okresów gry, kiedy opolanie mocno naciskali. Wtedy jednak cała jedenastka Polonii śpieszyła z odsieczą świątyni Szymkowiaka. Bytomianie czuli przed chłopcami znad Odry wyraźny respekt i nic dziwnego, że przyjęli końcowy gwizdek pana Mytnia z wielką ulgą i radością.
Ze strony dwóch napastników Odry groziło bramce Szymkowiaka największe niebezpieczeństwo. Byli to Bania i Gajda. Uwijali się oni jak w ukropie, a defensywa miała poważne trudności z ich „utemperowaniem”. Szkoda tylko, że do tego duetu nie włączył się Jarek, który nie miał swego „strzeleckiego” dnia.
W pomocy Blaut był lepszy od Prudły, ale w sumie w zeszłym sezonie widzieliśmy ich w lepszej formie. Obaj mieli duże trudności w „uprzykrzaniu” życia Liberdzie i zawsze niezadowolonemu Trampiszowi.
Osobny rozdział należy się obronie Odry, która miała dwa różne okresy gry. Mniej udana była dla nich pierwsza połowa. Obrońcy w sposób wyraźny dali się wtedy zwodzić lotnym i stale zmieniającym pozycję napastnikom.
Spotkanie rozpoczęli opolanie bardzo obiecująco. Już w 8 minucie Piechaczek jest bliski zdobycia bramki, ale Szymkowiak przytomnie broni. W 2 minuty później Bania idzie w ślady Piechaczka, ale też bez powodzenia. Gra jest wprawdzie nerwowa, ale bardzo szybka i na dobrym poziomie. Prędzej przychodzą do siebie bytomianie i oto w 12 minucie Lukoszczyk ucieka prawą stroną, podaje do nie obstawionego Pogrzeby i jest 1:0. Opolanie nie załamali się bynajmniej utratą bramki, lecz „podkręcają” i tak bardzo ostre tempo.
W 19 minucie Jarek w zderzeniu z Wieczorkiem ulega kontuzji i opuszcza boisko. Wykorzystują to chytrze bytomianie i w 21 minucie Lukoszczyk jest o krok od zdobycia bramki. Jego mocny strzał przeszedł tuż nad poprzeczką. Licznie przybyli kibice Odry (w liczbie około 3 tys.) odetchnęli z ulgą, gdy na boisko wrócił Jarek. W 35 minucie gry Gajda wypuszcza prostopadle Banię. Ten pozostawia w tyle Dymarczyka strzela i Szymkowiak kapituluje. Jest więc 1:1. Ale oto nadchodzi 40 minuta gry. Liberda ze środka ucieka na prawą stronę i pędzi na bramkę Kściuka. Mija kolejno 3 czy 4 zawodników Odry i z 5 metrów umieszcza piłkę po raz drugi w siatce Kściuka. Slalom Liberdy zaskoczył wyraźnie obrońców Odry.
Druga połowa meczu to zdecydowana przewaga Odry. Na przedpolu Szymkowiaka wrze jak w ulu. Napastnicy Odry goszczą stale na połowie bytomian, ale ci bronią się zaciekle. Trampisz wraz z Liberdą odgryzają się wprawdzie, ale w tej części gry obrońcy Odry są niezawodni. Stale zasilają własny napad celnymi piłkami. Bania, Gajda i Piechaczek strzelają, ale bez rezultatu. Na 10 minut przed końcem bytomianie omal nie zdobyli trzeciej bramki. Pogrzeba był w dogodnej sytuacji, ale zwlekał z oddaniem strzału. W chwilę później Trampisz po centrze Jóźwiaka kropnął z woleja, na całe szczęście nad poprzeczką. Końcowe minuty gry to zdecydowane ataki opolan na bramkę Szymkowiaka. Niestety, nie przyniosły one zmiany wyniku. A szkoda, bo za wczorajszą grę opolanom należał się 1 punkt, który najbardziej odpowiadałby przebiegowi gry.
Wsród aktorów tego dobregoi ciekawego spotkania wyróżnili się: Grzegorczyk,Liberda, Trampisz i Lukoszczyk,a z opolan: Szczepański (poprzerwie), Bania, Gajda i okresami Blaut.


