Grzegorz Świerczek tydzień wcześniej obronił w Sierszy rzut karny, a w pierwszych 45 minutach spotkania z Naprzodem dwukrotnie obronną ręką wyszedł z poważnych tarapatów, wspaniale broniąc strzały napastników Naprzodu. Po tym meczu wprawdzie przyjął gratulacje za dobrą grę, ale zaraz dodał: "Przecież puściłem bramkę". Trudno jednak winić za nią opolskiego bramkarza. Goście bowiem wspaniale rozegrali rzut wolny z 17 metrów na 3 minuty przed końcem spotkania, a Masłowski strzelił bardzo mocno tuż przy słupku. Wcześniej bramkę zdobyli gospodarze (56 min.) - także po rzucie wolnym Joba, którego podanie Nawrot głową skierował do siatki Naprzodu.
Niemal zaraz po tym "ciosie" goście przystąpili do falowych ataków, na które gospodarze odpowiadali groźnymi kontratakami. I był to najlepszy okres w tym całkiem ciekawym meczu, kończącym zresztą jesienną rundę rozgrywek w III lidze śląskiej.
Odra wystąpiła w następującym składzie: Świerczek - Ledwoń, Majer, Łukaszewski, Rychak, M.Kucharski, Nawrot, Job, Nowak, Gadżała, Mioduszewski. Trener: W.Tyc

Źródło: "Trybuna Opolska" (just)

