Gdzie król chodzi piechotą...czyli stadionowe kibiców potrzeby.
Być może toaleta to wstydliwy temat dla wielu ludzi, aczkolwiek niezwykle istotny. W końcu nawet wielkie postacie muszą zachowywać się w tym miejscu jak inni ludzie. Nie bez kozery mówi się przecież, że to tutaj nawet król chodzi piechotą.
Historia zna wiele przykładów dbania o higienię oraz załatwianie potrzeb fizjologicznych nawet za czasów starożytnych Rzymian. W naszym kraju tak na dobrą sprawę toalety powoli zaczęły pojawiać się coraz częściej od połowy XVI w. w domach bogatego polskiego mieszczaństwa i siedzibach szlacheckich.
Obecnie trudno wyobrazić sobie dom, biuro czy obiekt handlowy bez toalety. Podobnie sprawa ma się ze stadionem sportowym, na którym toalety powinny być ogólnodostępnym pomieszczeniem dla widzów. Jak zatem wyglądała historia pierwszej opolskiej toalety dla kibiców, której szczątki zachowały się po dzień dzisiejszy?
Wraz z szybkim rozwojem sportowym naszego klubu wymagania co do infrastruktury stadionowej zwiększały się z roku na rok. Budowano trybuny, które z biegiem czasu były rozbudowywane oraz unowocześniane. Zbudowano budynek klubowy z szatniami dla zawodników oraz korty tenisowe do dziś najlepsze na Opolszczyźnie. Coraz większe zainteresowanie społeczeństwa spotkaniami piłkarskimi "Odry" ("Budowlanych") wymagało działania na rzecz poprawy komfortowych warunków oglądania widowiska sportowego.
W latach 50-tych działacze klubu postanowili wybudować na terenie stadionu od strony deskowców na osiedlu Chabrów niewielkie pomieszczenie, w którym znajdowały się toalety. Bezpośrednio do budynku WC przylegały garaże, w których składowano sprzęt sportowy oraz atrybuty kibicowskie w późniejszym czasie. Toaleta jak na owe czasy była czymś naprawdę wielkim, a jej wielofunkcyjność sprawiała, że należała zapewne do jednych z najlepszych toalet na stadionach piłkarskich w naszym kraju. Tuż przy samym wejściu zamontowana była umywalka, w której można było nieco się orzeźwić po emocjach piłkarskich, gdyż leciała tylko i wyłącznie lodowata woda.
Następnie wchodziło się do niewielkiego pomieszczenia (ok. 10 x 5 m), które wyposażone było w pięć osobnych kabin zamykanych solidnymi drzwiami. Właśnie w kabinach można było załatwić w spokoju potrzebę zamykając od wewnątrz drzwi specjalnym bolcem. Obok sedesów wisiały uchwyty na papier, z których zapewne wielu kibiców skorzystało w nagłej potrzebie. Dla tych, którzy nie mogli skorzystać z nowoczesnych kabin pozostała specjalna�wanna ciągnąca się na całej długości ściany zamontowana na podłodze. Ze ściany wychodziło kilka rur, z których sączyła się woda. Tam właśnie załatwiali swoje potrzeby spragnieni uwolnienia z siebie w dużej mierze środków moczopędnych, a "ściana płaczu" była dla nich wybawieniem w przerwach spotkań.
W drugiej połowie lat 70-tych kiedy to spotkania "Odry" cieszyły się ogromną popularnością stadionowe toalety/szalety stały się głównym celem biesiadującej publiczności. Często na meczach zdarzało się, że kibice wypijali więcej gorzały w trakcie 90 minut niż we wszystkich barach czy restauracjach razem wziętych na ternie miasta! Alkohol można było wnosić niemal bez większych problemów, a porządkowi przymykali na ten proceder oko. Tym samym wódka wraz z piwem stawała się nieodłącznym atrybutem wielu kibiców w trakcie meczów. Nie dziwi zatem fakt, że w przerwie spotkań odbywała się tłumnie istna pielgrzymka w poszukiwaniu toalety. Niestety ograniczenia jakie posiadały szalety klubowe powodowały formowanie się kilkudziesięciometrowych kolejek w oczekiwaniu na swoją kolej. Wielu nie wytrzymywało i uciekało się do bardziej naturalnych metod załatwiania własnych potrzeb wyszukując pobliskie drzewa, które "podlewano" hektolitrami. Może właśnie w tym tkwi sekret ich długowieczności?
Toalety na stadionie "Odry" przetrwały do początku lat 90-tych. Korzystać można z nich było do ok. 1994/95 roku, dopóki dopóty ich stan nie pogorszył się na tyle, iż nie można było z nich skorzystać. Zresztą ich wygląd mógł odstraszyć nawet najtwardszego kibica.
Przedstawione toalety istnieją do dnia dzisiejszego i jeśli ktoś ma ochotę zwiedzić miejsce "zbawienia" dla wielu fanów "Odry" to istnieje taka możliwość, gdyż obecnie służby porządkowe korzystają z ujęcia wody w szaletach, więc dość często szalety są otwarte na... zwiedzanie.


<

