Jakie były przyczyny degradacji „Budowlanych” Opole z I ligi w Sezonie ’58? Stwierdzić, iż za wspomniany spadek odpowiadają wypadki związane z tzw. „niedzielą cudów” (w ostatniej kolejce), byłoby zbyt wielkim uproszczeniem. Podopieczni Teodora Wieczorka sami sobie zgotowali swój los poprzez słabą grę w całym Sezonie (zwłaszcza „tragiczną” rundę wiosenną).
Inauguracyjne spotkanie z „Legią” Warszawa (16.03.1958, dom – red.) zakończyło się co prawda zdobyciem punktu, jednakże już kolejna potyczka unaoczniła postronnym słabe przygotowaniu do rozgrywek nadodrzańskiej drużyny („Górnik” Zabrze vs. „Budowlani” 6:0 – red.). W 3. kolejce „Budowlani” odkuli się na „Lechii” Gdańsk (3:2 – red.), lecz na kolejne 2 pkt. trzeba było czekać do 9. kolejki (po bramkach Popluca, Bani, Jarka i Fraska „Budowlani” pokonali na wyjeździe „Polonię” Bydgoszcz w stosunku 0:4 – red.).
Sezon 1989/90 (3 kolejka): Małapanew Ozimek - Odra Opole 1:1
Szczegóły
Seba
Kategoria: 1991-2012
Odsłony: 6039
W trzeciej kolejce opolanie wybrali się do pobliskiego Ozimka, aby zmierzyć się z miejscową Małąpanwią. Derby Opolszczyzny zapowiadały się niezwykle emocjonująco. Dla opolan było to dopiero drugie spotkanie rozegrane w sezonie 1989/90 mimo, że była to trzecia kolejka wg. terminarza. W pierwszym spotkaniu Odra zremisowała zaledwie w Bogatyni z miejscową Granicą 1:1 i wyjazd do Ozimka miał powetować straty poniesione na inaugurację. Szkoda tylko, że ani wynik ani zachowanie kibiców obu drużyn podczas meczu pozostawiły wielki niesmak po zakończeniu spotkania.
Zapraszamy do lektury relacji pomeczowej zamieszczonej w Trybunie Opolskiej:
Po wspaniałym występie przeciwko Górnikowi Zabrze (4:1 – red.), wszystkim kibicom opolskiej Odry dopisywał humor.
- „Jeżeli wygrywamy z mistrzem kraju, nikt nam nie straszny!” – z takim przeświadczeniem „niebiesko-czerwoni” udawali się nad Wybrzeże, gdzie zamierzali pokazać swój kunszt w konfrontacji z gdańską Lechią.
We wspomnianym pojedynku liczyło się tylko jedno – zwycięstwo! Było to o tyle łatwe, iż Sezon ’60 „Lwy Północy” rozpoczęły fatalnie (1 punkt w 4. spotkaniach – red.). Jedyną rzeczą, której obawiano się w obozie „gości” był fakt miesięcznej przerwy w rozgrywkach (pomiędzy 4. a 5. kolejką – red.). Z stąd rodził się niepokój, czy aby forma podopiecznych Teodora Wieczorka do tego czasu drastycznie się nie pogorszy?
Początek dobry… ale im bliżej końca… tym tragiczniej!
Tak w skrócie można podsumować Sezon ’57, w którym to jedynie Wilhelm Spałek (9 bramek) oraz Engelbert Jarek (8) zagrali na równym, wysokim poziomie.
A zaczęło się bardzo obiecująco. 24 marca 1957 r. „Budowlani” odnieśli jeden z większych sukcesów w swojej dotychczasowej historii, zdobywając Puchar „Sportu”. W finałowej rozgrywce opolanie okazali się minimalnie lepsi od jedenastki „CWKS” Wrocław. Bramkę na wagę zwycięstwa dał w 74 min. Hubert Popluc. „Budowlani” wystąpili w/w pojedynku w składzie: Kornek (Kściuk), Rosik (Rogowski), Kania, Wrzos, Klik, Strociak, Mielniczek, Jarek, Stemplowski (Smajda), Popluc, Spałek.
Słów kilka o zdobyciu tytułu mistrzowskiego przez juniorów Odry Opole w 1972 roku - posłuchaj m.in. o tym jaką nagrodę otrzymali młodzi piłkarze po powrocie do Opola.
Więcej historycznych ciekawostek związanych z OKS-em w formacie audio, znajdziesz na kanale YouTube historiaodry
1956 - I LIGA
Szczegóły
Kategoria: Tabele ligowe
Odsłony: 9768
Sezon ‘56 w wykonaniu opolskiej jedenastki można uznać za względnie udany. W całych rozgrywkach „Budowlani” imponowali skutecznością w wykańczaniu akcji ofensywnych oraz… dziurawą obroną!
W spotkaniach, w których brali udział zawodnicy „Budowlanych”, jedynie w jednym nie padła żadna bramka (w spotkaniu wyjazdowym z „Wisłą” w 20. kolejce – red.). W 14. potyczkach z udziałem „niebiesko-czerwonych”, co najmniej trzy razy piłka lądowała w siatce.
Błażej Karasiak należy do "młodszego" pokolenia zawodników, którzy mieli sposobność przywdziewać trykot opolskiej "Odry". Najlepszy - jak dotychczas - okres zawodniczej kariery spędził właśnie w Opolu.
Grając na pozycji defensywnego pomocnika lub obrońcy prezentował się nie tyle co widowiskowo, co skutecznie. Nie należał do "gwiazd" drużyny, jednakże nigdy w okresie swojej gry w "Odrze" nie schodził poniżej pewnego, solidnego poziomu.