W pechowym dla „Budowlanych” Sezonie ’58 Franciszek Klik uczestniczył we wszystkich - 22 spotkaniach ligowych, strzelając 2 bramki. Wiadomość o spadku (w wyniku „dziwnych” wypadków sportowych mających miejsce w ostatniej kolejce ligowej – red.), wyzwoliła sportową złość w zawodniku, który przygotowywał się do PIŁKARSKIEJ EMERYTURY. Pod wpływem silnych emocji ostoja opolskiego „napadu” zobowiązała się do przedłużenia swojej piłkarskiej kariery, i ponownego wprowadzenia opolskiej jedenastki do ekstraklasy. W wywiadzie dla „Trybuny Opolskiej” (nr 256 z 28 X 1958) F. Klik mówił:
– Chciałem w tym roku pożegnać się definitywnie ze sportem. Mam już przecież 32 lata. Degradacja do II ligi pokrzyżowała jednak moje plany. Czuję się, podobnie jak i moi koledzy, odpowiedzialnym za nasz spadek. Z tego też względu zobowiązuję się grać nadal w drużynie tak długo, aż wywalczymy ponownie miejsce w gronie najlepszych.
Z tej też okazji została przeprowadzona rozmowa z weteranem odrzańskiej jedenastki, którą mamy przyjemność zamieścić poniżej („Trybuna Opolska”, nr 259 z 29 X 1959):
Oczywiście byłoby niewybaczalnym błędem niezamienienie z popularnym Francikiem Klikiem dwu słów z tej jakże przyjemnej okazji.
- Panie Franku, czy wierzył Pan na mur w powrót swojego zespołu do I ligi?
- Oczywiście, chociaż wiedziałem, że nie będzie to najłatwiejsze. W marcu przecież aż 5 zespołów ostrzyło sobie zęby na extra klasę. Ale sprawiedliwości stało się zadość i znów jesteśmy w 12 najlepszych w kraju.
- Czy przypuszczał Pan, że mecz z Wartą będzie decydujący?
- W żadnym wypadku. Zarówno ja, jak i moi koledzy czekaliśmy z niecierpliwością na pojedynek z poznańskim Lechem. Jak widać niepotrzebnie. Ale nawet teraz w Poznaniu nie zastosujemy ulgowej taryfy. Chcemy co najmniej zremisować i zachować miano niepokonanego zespołu. Myślę, że to się nam uda.
- Które z tegorocznych spotkań były najtrudniejsze?
- Wszystkie spotkania były trudne. Ale Śląsk Wrocław (w Opolu) i Olimpia Poznań zmusiły nas do największego wysiłku.
- Gdzie Pan woli grać, w domu czy na wyjeździe?
- Może to trochę dziwnie zabrzmi, ale na wyjeździe. Nasza opolska publiczność potrafi czasami swoim zachowaniem (okrzyki i docinki) wyprowadzić z równowagi. Nie zawsze oczywiście zagra się dobrze, ale przecież i piłkarz jest tylko człowiekiem.
- Rok temu chciałem się wycofać z czynnego życia sportowego. Powiem jednak szczerze, że żal mi się rozstawać z piłką. Ale o tym, czy będę grał, zadecyduje trener. Jeśli stwierdzi moją dalszą przydatność w zespole, pozostanę nadal czynnym zawodnikiem. W przeciwnym wypadku wieszam buty na kołku. Chciałbym wyjaśnić, że w moim wieku (33 lata) pozycja środkowego napastnika wybitnie mi nie odpowiada. Dużo lepiej czuję się w tyłach. W bieżącym sezonie grałem w ataku tylko z braku w zespole kierownika napadu.
- No, pierwsza liga to nie druga. Ale o ligowy byt kibice mogą być raczej spokojni. NIE SPADNIEMY!

