ODRA OPOLE to klub zasłużony dla polskiego piłkarstwa. W swej 54-letniej historii 22 sezony spędził w pierwszej lidze, i pod względem dorobku punktowego tabeli wszech czasów ekstraklasy plasuje się na 17. miejscu, wyżej niż Zagłębie Lubin czy Polonia Warszawa. Odra nigdy nie była mistrzem Polski, ale może się poszczycić zdobyciem Pucharu Ligi, a także udziałem w europejskich pucharach. Opolską drużynę szkolił między innymi Antoni Piechniczek, a jej barw bronili tacy zawodnicy, jak: Konrad Kornek, Henryk Szczepański, Engelbert Jarek, Henryk Brejza, Bernard Blaut, Zbigniew Gut, Bohdan Masztaler, Józef Młynarczyk czy Roman Wójcicki. Oczywiście nie można zapominać o przeszłości, ale liczy się przede wszystkim teraźniejszość.
Bilans konfrontacji:
II liga: 10M, 5Z – 2R – 3P, 9:11
1999/2000: Odra Opole – GKS Bełchatów 1:1, GKS Bełchatów – Odra Opole 0:2
2000/2001: Odra Opole – GKS Bełchatów 1:0, GKS Bełchatów – Odra Opole 0:1
2001/2002: Odra Opole – GKS Bełchatów 0:4, GKS Bełchatów – Odra Opole 4:1
2019/2020 (ref.I liga): Odra Opole – GKS Bełchatów 1:0, GKS Bełchatów – Odra Opole 1:0
2020/2021 (ref.I liga): Odra Opole – GKS Bełchatów 1:0, GKS Bełchatów – Odra Opole 1:1
(I liga – 17. kolejka): 20.08.1961 Wisła Kraków – Odra Opole 1:1 (Sykta 30 – Gajda 53)
Sędzia: Budaj (Warszawa)
Widzów: 8 tys.
Wisła: Błażej Karczewski, Jan Rodak, Władysław Kawula, Ryszard Budka, Adam Michel, Antoni Zalman, Andrzej Sykta, Zbigniew Lach, Władysław Kmiecik, Ryszard Miceusz, Czesław Studnicki (Marian Machowski 37); trener – Mieczysław Gracz
Odra: Konrad Kornek, Henryk Szczepański, Henryk Brejza, Ryszard Wrzos (Zygfryd Blaut 31), Henryk Prudło, Bernard Blaut, Franciszek Stemplowski, Ryszard Kleszcz, Norbert Gajda, Stanisław Juszczak, Zbigniew Bania; trener – Teodor Wieczorek
Jeszcze kilka tygodni temu opolska Odra była na skraju bankructwa. W tej chwili wydaje się, że klub kłopoty ma za sobą, a na stadion przy ulicy Oleskiej ponownie zawita II liga piłkarska.
Wszystko za sprawą namysłowskiego biznesmena Ryszarda Raczkowskiego – do niedawna właściciela II ligowego klubu z Namysłowa. W ubiegłym roku postanowił on przenieść swoje pieniądze z Namysłowa do Wrocławia i zainwestować je w tamtejszy zespół Śląska. Jednocześnie zainteresowanie wrocławskim klubem wzrosło wśród dolnośląskich potentatów gospodarczych. Większość udziałów w Śląsku przejmie browar Piast. Tym samym Raczkowski traciłby we Wrocławiu pozycję głównego sponsora, a tylko taka go interesowała. Biznesmen zainteresował się opolskim klubem.
Istnieje koncepcja, by Ryszard Raczkowski zainwestował w Odrę Opole – wyznaje jej prezes. – Myślę, że mógłbym skupić się na pracy w Opolu – odpowiada Raczkowski.
Wybrany w grudniu na prezesa Odry Mariusz Karpiński zapewnił nas wczoraj, że będzie o wejściu namysłowskiego biznesmena do Odry rozmawiał z nim jeszcze w tym tygodniu.
- Jesteśmy już umówieni na spotkanie i po nim zapewne wiele się wyjaśni – wyjawił Karpiński.
Po wczorajszych rozmowach we Wrocławiu namysłowski przedsiębiorca Ryszard Raczkowski ostatecznie zrezygnował z ubiegania się o wykupienie udziałów w Śląsku Wrocław.
Dziś Raczkowski zjawi się w Opolu, by rozmawiać z prezesem Odry Mariuszem Karpińskim na temat przeniesienia swych finansowych aktywów do tego klubu. – We Wrocławiu dyskusja trwała kilka godzin, ale nic z niej nie wynikało – ocenił Raczkowski wczorajszą wizytę. – Nie będę wymuszał swojej pozycji w Śląsku. Poza tym nie mam co czekać. Zaczął się okres przygotowawczy. Trzeba pracować, a nie walczyć o stołki. Jedno wiem – zrobiłem we Wrocławiu dobry zaczyn dla piłki, że coś za moją sprawą się tam urodziło. Przykro mi tylko, o czym dowiedziałem się teraz, iż niektóre sprawy załatwiano poza moimi plecami.
- Oczywiście. Nie jestem człowiekiem z kamiennym sercem i z kamienną twarzą.
- Po spotkaniu z Grunwaldem nie widać było radości…
- W sporcie, tak jak w życiu, do wyrażania zadowolenia musi być klimat. Na razie w klubie wszyscy uczymy się profesjonalizmu. Różnie niektórzy jeszcze pojmują znaczenie profesjonalizmu i nie w jednakowym tempie się uczą. Jeśli osiągniemy go w pełni, a chciałbym tego bardzo, to na pewno będę bardziej okazywał swoją radość.
- Jak dużą satysfakcję ma pan ze zrealizowania umowy z prezesem Raczkowskim o siedmiu punktach w trzech meczach?
- Bardzo dużą. Powiem nawet, że wielką. Dlaczego? Bo dla wielu osób wydawało się to niemożliwe do osiągnięcia. Rzeczywiście ultimatum pana prezesa było bardzo wygórowane. W sytuacji, w jakiej w tabeli znalazła się w pewnym momencie drużyna, nie mogę mieć pretensji, że jasno i rzeczowo taki warunek postawił.