10. tysięczna opolska widownia była świadkiem niezwykle słabego widowiska, w którym – jeżeli chodzi o gospodarzy - jedynie Engelbert Jarek, Henryk Brejza oraz Antoni Kot pokazali się z przyzwoitej strony. Sosnowiczanie nie zaprezentowali się lepiej, niemniej nie pokpili sprawy, pokonując Kornka w kuriozalnych sytuacjach.
W wyniku porażki „niebiesko-czerwoni” spadli na 11. pozycję w tabeli (17 pkt. – red.), mając jedynie punkt przewagi nad strefą spadkową.
20 kolejka: 28.04.1968 Odra Opole – Zagłębie Sosnowiec 0:2 (Jarosik 1, Krawiec 77 sam.)
Kornek, Uranin, Brejza, Łucyszyn, Krawiec, Kurzeja, Zwierzyna, Klose, Jarek, Kruk, Małkiewicz (Kot)
Bytomianie zrewanżowali się „niebiesko-czerwonym” za pechową porażkę w rundzie jesiennej (3:2 – red.). Tym razem to jednak team braci Wilimów mógł mówić o dużym szczęściu. Opolanie grali bowiem odważnie, zagrażając bramce Marka Ochmana po szybkich kontratakach dwóch Janów: Kruka i Małkiewicza.
1 punkt wyślizgnął się gościom w samej końcówce, za co odpowiedzialnością obarczono przeciętnie dysponowanego tego dnia Kazimierza Uranina. Mimo porażki podopieczni Ryszarda Wrzosa utrzymali 9. pozycję w tabeli (17 pkt. – red.).
19 kolejka: 21.04.1968 Szombierki Bytom – Odra Opole 2:1 (Wilim I 54, Knop 82 – Małkiewicz 74)
Kornek, Uranin, Brejza, Krawiec, Łucyszyn, Kurzeja, Zwierzyna, Klose, Kruk, Piecha, Małkiewicz
Jesienią 1988 roku młodzieżowa reprezentacja Polski do lat 21 rozpoczynała eliminacje do mistrzostw Europy. Inauguracyjne spotkanie przypadło na pojedynek z Albanią. W grupie oprócz teoretycznie najsłabszych rywali z południa Europy, wylosowaliśmy dużo mocniejsze ekipy Anglii i Szwecji. Pierwszy mecz z Albańczykami rozegrany miał zostać na stadionie Odry, ponieważ ktoś w Polskim Związku Piłki Nożnej uznał, że - obok Stadionu Śląskiego w Chorzowie - także obiekt Odry przynosi szczęście naszej reprezentacji. Młodzieżówka wygrała tutaj bowiem z Turcją, Hiszpanią, Portugalią i Węgrami, remisowała z Rumunią, a pierwszy zespół przed finałami MŚ w Meksyku pokonał Finlandię 2:1.
31 marca 1968 r., 18 tysięczna rzesza kibiców w dobrych humorach opuszczała stadion przy Oleskiej. Po interesującym spotkaniu podopieczni Ryszarda Wrzosa podzielili się punktami z ekipą chorzowskiego Ruchu.
Obie strony mogły być w zasadzie zadowolone… bardziej nawet goście, którzy przy porażce Legii Warszawa (na wyjeździe z Zagłębiem Sosnowiec 2:1 – red.) objęli fotel lidera I ligi. Opolanie w dalszym ciągu zajmowali 9. pozycję (15 pkt. – red.), mając 2 pkt. przewagi nad Łódzkim Klubem Sportowym – będącym na spadkowej, 13. pozycji.
21 kolejka: 11.11.1956 Budowlani Opole – Górnik Zabrze 1:1 (Mielniczek 85 – sam. Wrzos 75)
Kściuk, Skronkiewicz, Klik, Wrzos, Cichy, Popluc, Mielniczek, Jarek, Smajda, Bania, Spałek
Dwa spotkania międzypaństwowe i jeden mecz wyjazdowy spowodowały, że opolscy kibice zostali pozbawieni aż na cały miesiąc emocji ligowych, których nie mógł rzecz jasna zastąpić nawet normalnie funkcjonujący „Totek”. Opolanie podobnie chyba, jak inne miasta ligowe odczuło dotkliwie przerwę w rozgrywkach, co miało chyba duży wpływ na wczorajszą frekwencję meczu Budowlani – Górnik Zabrze.
Zachęcamy do zapoznania się z ciekawym wywiadem przeprowadzonym przez Juliusza Steckiego ze Zbigniewem Strociakiem („Trybuna Odrzańska”, 1976 r.):
Zbigniew Strociak futbolową przygodę rozpoczął w zespole juniorów opolskiej Lwowianki w 1946 roku. Jego debiut I-ligowy zbiegł się z pierwszym w historii występem w tej klasie Budowlanych (obecnie Odra) Opole. Grał w drużynie, której podporami byli do dziś ciepło wspominani przez starych kibiców: bramkarz Paszkiewicz oraz Kania, Trojanowski, Mielniczek, Słysz, Żabicki, Rogowski. Był też hokeistą. Sportową karierę zakończył w 1963 roku i zawsze był wierny macierzystym barwom. Dziś jest uznanym w kraju futbolowym arbitrem, jedynym z sędziów ekstraklasy z I-ligowym stażem zawodniczym. Sędziuje także spotkania hokejowe. Tu jest sędzią klasy międzynarodowej.
Współorganizatora ruchu kibicowskiego na stadionie Odry w latach 70-tych XX w. znają zapewne wszyscy związani z OKS-em. Bo jakże można nie kojarzyć tej niezwykle pozytywnej pod wieloma względami postaci, którą co jakiś czas widujemy na trybunach przy Oleskiej?
Tym bardziej jest to godne pochwały, iż na stadion nie ma kilku metrów… ale kilometry (coś koło tysiąca!). Dla mieszkającego w północno-zachodnich Niemczech (w Walsrode – red.) Zbyszka Franza Janika to jednak nie problem. Określenie najbardziej znanego kibica opolskiej Odry poza granicami kraju można chyba bez większych oporów nadać właśnie naszemu dzisiejszemu bohaterowi.
Urodzony 27 sierpnia 1959 r. Janik, już w wieku dziesięciu lat zapałał miłością do „niebiesko-czerwonych” barw. Wówczas to po raz pierwszy zawitał na stadion przy Oleskiej. Z samego spotkania zapamiętał przede wszystkim dwie rzeczy: łysinę czołowego napastnika Odry Manfreda Urbasa oraz doping miejscowych kibiców, który zrobił na młodym chłopaczku piorunujące wrażenie. Miłość od pierwszego wejrzenia stała się faktem.