To był trudny mecz dla Odry. Pierwsza połowa była dość niemrawa i polegała na wzajemnym pilnowaniu poczynań przeciwnika i niwelowaniu akcji ofensywnych. Bramka dla Odry padła w 19 min, którą po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową zdobył nowy nabytek – Gabriel Nowak.
Jacek pochodził z Głubczyc. Do Opola przybył studiować Historię. W 2005 roku podjął pracę w redakcji sportowej opolskiego oddziału Gazety Wyborczej. Był wielkim miłośnikiem sportu a piłki nożnej w szczególności. Z tego powodu oddelegowano go do relacjonowania meczów Odry Opole. Nie od razu stał się jej zapalonym kibicem. Do Odry musiał się przekonywać stopniowo i z czasem nasiąknął tożsamością typową dla atmosfery opolskiego stadionu.
Stoczniowiec Gdańsk - Odra Opole 0:2 (0:2)
0:1 – Kulesza 32' (samobójcza)
0:2 – Gajda 42'
Stoczniowiec: Tabor, Szmal, Kulik, Śmiglin, Kulesza, M. Cirkowski, Fijarczyk (od 46 min. Drożdż), Wenerski, Modzelik, Jaworski (od 46 min. Kałużny), W. Cirkowski.
Odra: Kapica, Rokitnicki, Kawka, Langer, Majer, Gajda, Szpila (od 72 min. Maślanka), Olesiak, Szczepaniak, Korek, Białaś.
Sędziował: J. Banasz (Katowice). Żółta kartka: Białaś (Odra).
W „złotych czasach” polskiej piłki również kilku zawodników Odry Opole miało swoje mniejsze lub większe epizody w Reprezentacji Polski. Jednak niewielu z nich miało dla niej takie znaczenie jak Bohdan Masztaler, który w czasie gry w Odrze rozegrał 10 meczów z „orzełkiem na piersi” w tym kilka o niebywałej wadze dla losów reprezentacji. Droga Masztalera aby to osiągnąć była długa i wyboista. Pochodził z Ostródy (ur. 1949 r). Swoją poważną karierę ligową rozwijał w Gwardii Warszawa. Debiut w kadrze zaliczył w 1970 roku w meczu z Czechosłowacją przetestowany jeszcze przez trenera Ryszarda Koncewicza. Jednak czołowym graczem kadry stał się dopiero w 1976 roku kiedy jej stery przejął Jacek Gmoch.
Środowe zwycięstwo 4:0 w towarzyskim meczu Odry z Polonią Bytom, było swego rodzaju rewanżem za porażkę z...1946 roku. W ramach walki o ligowe punkty w "Klasie A" okręgu opolskiego, Odra przegrała z kretesem w Opolu aż 6:2. Dzięki zwycięstwu na Odrą, bytomianie awansowali na pierwsze miejsce w tabeli. W tym samym czasie nasz zespół rywalizował z Lwowianką Opole na jednym poziomie rozgrywek. Wynika z tego, że w pierwszych powojennych latach istniały prawdziwe derby Opola. Potem potencjał obu klubów połączono dołączając jeszcze Chrobrego Groszowice i zjednoczony klub nazwano Budowlani Opole co było początkiem istnienia w mieście silnej piłkarskiej sekcji.
Krystian Koźniewski był jednym z czołowych piłkarz Odry Opole w erze Antoniego Piechniczka. Ten urodzony w 1955 roku napastnik wyróżniał się błyskotliwą techniką co skutkowało regularnym powoływaniem do juniorskiej reprezentacji Polski. Zanim przeszedł do Odry zdobył wicemistrzostwo Polski w tej kategorii wiekowej w barwach Chemika Kędzierzyn-Koźle. To on strzelił bramkę dla Odry w rozgrywkach Pucharu UEFA w przegranym w Opolu meczu z Magdeburgiem (1-2). Swego czasu opolski dziennikarz Juliusz Stecki twierdził, że to piłkarz, który ma potencjał by stać się polskim Ferencem Puskasem.
Okazuje się, że pierwsi zadymiarze pojawili się w Opolu już w 1946 roku! Według ówczesnej relacji „Nowin Opolskich” bardzo gorąca atmosfera miała miejsce na meczach Lwowianki Opole. Klub ten został utworzony przez repatriantów z kresów wschodnich i jak wynika z artykułu, jej kibice objawiali typową dla nich „krewkość”. Epitety w stylu „sędzia kalosz” lub „kanarki doić” były w tym wypadku najłagodniejsze. Arbitrowi grożono nawet połamaniem rąk i nóg, a sędzia liniowy wystraszony zniknął 15 min przed końcem spotkania.